Sztuka prokrastynacji/ The art of procrastination

For English scroll down

Minęło trochę czasu od ostatniego wpisu, ale miałam inne priorytety, którymi musiałam się zająć. Mam nadzieję, że uda mi się być bardziej systematyczną. Wróćmy do tematu!

Dwie spódnice do zwężenia. Spodnie kupione w second-handzie, które trzeba skrócić. Bawełniane skrawki, z których miałam uszyć kostkę sensoryczną. Te i wiele innych rzeczy ląduje w specjalnym pudle w szafie. Dlaczego? I tutaj pojawia się niekończąca się lista powodów: nie mam czasu, nie mam pomysłu, a może schudnę/ przytyję? Może to już niemodne? Wyrzucić? Oddać? Trwam w tym stanie przez jakiś czas aż ostatecznie uświadamiam sobie, że większość moich powodów to zwyczajne wymówki.

Niestety, nie dotyczy to tylko moich szyciowych „projektów”. Tak samo jest z całym kreatywnym działaniem: malowanie ścian, zmiana dekoracji, metamorfoza puszek DIY. Jako, że z końcem wakacji energia do działania mi wraca, przeanalizowałam prawdziwe powody mojego odkładania na później i wyszło, że:

Dużo łatwiej przychodzi mi inspirowanie się pomysłami i ich przeglądanie niż realizacja w praktyce. I wcale nie może to mieć nic wspólnego z brakiem czasu, bo żeby znaleźć coś naprawdę oryginalnego na blogach czy Pintereście, trzeba trochę poszperać a to jak wiadomo jest doskonały zjadacz czasu.

Mam za dużo pomysłów i ciężko mi podjąć decyzję. To wiąże się z pierwszym powodem bo zbyt dużo inspiracji skutkuje tym, że ciężko mi powiedzieć „tak” konkretnemu pomysłowi. Boję się, że za dzień czy dwa zmienię zdanie.

Rzadko jestem naprawdę zadowolona z efektów swojej pracy. Zazwyczaj wydaje mi się, że wszyscy wokół zrobiliby to lepiej albo ewentualnie wcale by się za to nie zabrali. To sprawia, że częścią swoich projektów z nikim się nie dzielę.

Jestem niecierpliwa i chcę mieć wszystko na już. Jak nietrudno się domyślić, nie zawsze da się osiągnąć zamierzony efekt w godzinę, zwłaszcza mając skłonność do perfekcjonizmu. To powoduje, że złoszczę się na siebie za niedokończone projekty.

Obiektywne spojrzenie na moje kreatywne lenistwo pomogło mi zrozumieć, że tak naprawdę wszystko siedzi w mojej głowie i nastawieniu. Opracowałam plan działania żeby skończyć z wymówkami. Nie ma tutaj żadnych nadzwyczajnych rad, ale myślę, że najbardziej pomogą mi dwie:

Ograniczenie czasu poświęcanego na szukanie inspiracji. Podobno lepsze jest wrogiem dobrego więc po co nieustannie szukać jeśli znalazłam już kilka świetnych pomysłów? Czas wziąć to co mi się w nich najbardziej podoba i zabrać się do pracy!

Cierpliwość i skupienie się na jakości. Perfekcjonizmu tak łatwo nie pokonam więc planuję robić jeden projekt na raz. Efekt? Miejmy nadzieję mniej niedokończonych projektów i większa satysfakcja z lepszej jakości tego co robię.

Macie podobne problemy? Jak sobie radzicie z wewnętrznym leniem?

Enia

PS: Na blogu pojawia się różna tematyka i coraz bardziej interesuję się też myślą eko i zero waste więc myślę nad zmianą nazwy na bardziej ogólną. Nie mam jeszcze jednego pomysłu, jakieś propozycje?:)

It’s been a while since my last post, but I had other priorities that I had to take care of. I hope I will be able to be more systematic. Let’s go back to the topic!

Two skirts to take in. Trousers bought in second-hand shop need to be turned up. Cotton scraps that were supposed to turn into a sensory cube. These and many more thongs end up in a special box in my wardrobe. Why? Here appears the never-ending list of reasons: I don’t have time/idea, maybe I’ll loose/put on weigh? Maybe it’s not fashionable anymore? Throw it away? Donate? I live in this state for a while and eventually, I realize that most of my reasons are nothing else than excuses.

Unfortunately, I’m not talking only about sewing. The same applies to all my creativity: painting the walls, changing my decor, DIY cans makeover. Because my energy comes back at the end of holidays, I’ve analysed the real reasons of my procrastination and it turned out that:

It’s much easier to seek inspiration than to make something out of it. And it doesn’t have anything to do with lack of time because finding something truly original on Pinterest can really eat up your day.

I have too many ideas and I find it hard to make up my mind. It’s connected with the first reason because too many inspirations makes saying „yes” to one really difficult. I’m just afraid that I’ll change my mind in a day or two.

I am rarely truly satisfied with the outcome. It usually seems to me that everyone around would do it better or wouldn’t do it at all. It makes me not share some of my projects with anyone.

I’m impatient and I want to have it now. Obviously, you cannot always achieve what you want in an hour, especially having the tendency to perfectionism. This leads to my anger about unfinished projects.

Looking at my creative laziness objectively halped me understand that everything lies in my head and attitude. I came up with a plan that will hopefully eliminate my excuses. There is no extraordinary advice here, but I believe these two pieces will help me most:

Reducing time devoted to seeking inspiration. They say that the best is the enemy of the good so why should I seek non stop if I’ve already found several great ideas? It’s time to use the best parts of it and get down to work!

Patience and focusing on quality. Perfectionism is not easy to defeat so I plan to do one project at a time. Hopefully, it will lead to less unfinished projects and more satisfaction from the quality of what I make.

Do you have similar problems? How do you deal with your inner lazy guy?

Enia

P.S.: Different topics appear on my blog and I’m more and more interested in eco and zero waste lifestyle, so I’ve been thinking of changing the name of the blog into more general one. I have no one great idea yet. Any suggestions?:)

8 uwag do wpisu “Sztuka prokrastynacji/ The art of procrastination

  1. Kiedy przeczytałam ten tekst narzeczonemu był przekonany, że mówię o sobie. No poprostu jakbym czytała o sobie samej słowo w słowo 🙂 Super inspirujący blog, życzę Tobie (jak i sobie) więcej dokończonych projektów, więcej cierpliwości i mniej słomianego zapału! 🙂 ps.: jutro sadzę pora na parapecie!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s